Po nieudanym starcie z planem treningowym, o którym pisałam w ostatnim poście, choć nie miałam się zniechęcać, wyszło zupełnie odwrotnie. Możliwe, że zbyt ambitnie podeszłam do sprawy. Jednak trening musi być wyzwaniem, jeżeli ma być efektywny. Postanowiłam, że wrócę do planu dopiero za kilka tygodni. Muszę najpierw zbliżyć się do wymaganych w nim prędkości. Jednakże dałam się odciągnąć od jakiegokolwiek treningu i efektem tego jest (było) fatalne samopoczucie. Niechęć do wszystkiego, pesymizm, tragiczne myśli i łzy...
Trening uskrzydla. Dodaje energii. Powoduje, że uśmiech wraca : )
Tak więc: KONSEKWENTNIE I SYSTEMATYCZNIE A BĘDZIECIE SZCZĘŚLIWI! <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz