piątek, 12 kwietnia 2013

BIG LOVE - przegląd definicji

Bywa cierpliwa, łaskawa. Bywa, że nie zazdrości, nie szuka poklasku. Bywa biblijna, mityczna, utopijna. Częściej bywa od pierwszego wejrzenia. I trwa długi tydzień.
Jest bez wątpienia jednym z najtrudniejszych terminów do wyjaśnienia. Text w wersji roboczej ciągnie się za mną od tygodni. To moje trzecie podejście do jej, przyjmijmy, "analizy". Oj rozłożę cię na części pierwsze, miłości moja!
Bywasz aż do śmierci, a czasami i ponad ją. Brat mojego dziadka umierał w momencie pochówku jego ukochanej Jadwigi. Pamiętam, jak z cierpieniem wołał do niej: "Zabierz mnie za sobą, Dziuniu"! Posłuchała go, bo sama nie wiedziała, jak bez niego żyć. Bardzo baliśmy się, że podobny los spotka jego brata, kiedy zabrakło naszej kochanej Omi. Ku zdziwieniu, a przede wszystkim uciesze, dziadek jest jeszcze z nami. Jednak kiedy na niego patrzę, wiem, jak bardzo za Nią tęskni, jak bardzo chce już do Niej pójść. Mówi, że bez Niej nie ma tu już nic do życia. Poznali się jeszcze w piaskownicy. Małżeństwem byli ponad 60 lat. Nigdy się nie rozstawali. Nawet, jak Babcia trafiła do szpitala, dziadka musieli zabrać tuż za Nią. Dopadała go ta sama choroba. Pamiętam dwa takie zdarzenia. Tragiczne, choć piękne.
Bywasz chorobliwą. Po okresie zauroczenia, czułości, chwilach szczęścia, dwójki dzieci, przeradzasz się w obłęd. Nie pozwalasz odejść. Nie pozwalasz żyć. Kochasz tak bardzo, że jedyne czego pragniesz, to posiadać. Posiadać na wyłączność. Nie oddasz nikomu. Zazdrość opętała twe myśli i naprawdę wolałabyś widzieć martwym...
Platoniczna. Ona jest piękna. Planujesz z kimś życie, choć ktoś nie wie o swoim "szczęściu". Bywa, że nie wie nawet o twoim istnieniu. Taki Justin Bieber. Kochany przez miliony. Te jego fanki dałyby się za niego pokroić. Z miłości. Platoniczna - bardziej przyziemna - opiera się na wyobrażeniu, idealizmie. Często pęka w momencie, kiedy poznajemy tę osobę bliżej. Lub przeciwnie, pogłębia się i proces odkochiwania się oznacza kilka przepłakanych nocy.
Dojrzała. Z taką spotkałam się ostatnio. Bardzo mi się spodobała, choć obawiam się, że...
Nie zapeszam. Nie czarnowidze. Mocno trzymam za nią kciuki. Znają się od podstawówki. Równie długo są swoimi przyjaciółmi. Ich drogi niejednokrotnie się rozchodziły. Pojawiły się dzieci, rozwody. Zawsze do siebie jednak wracali w tej swojej przyjaźni. Znają się na wylot. Wiedzą o sobie wszystko, a mimo to, ciągle im na sobie zależy. Potrafią siebie nawzajem zaskoczyć, spowodować radość. Swoje relacje opierają na szczerości, na zaufaniu. Obojętnie, co robią, nigdy nie jest nudno. W swoim towarzystwie, milczenie nie jest krępujące. Nie są idealni, ale akceptują siebie. Nie próbują siebie zmieniać. Nauczyli się kompromisu. Dojrzali do siebie, a mimo to nie są razem. Najprawdopodobniej jakiś niewyjaśniony lęk paraliżuje ten krok. NIE BÓJ SIĘ! Czas płynie, świeczka się wypala! Chwyć go za rękę! On jest Twój. Na zawsze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz