Największy jedyny (!) plus tego mojego bezrobocia jest taki, że idę biegać, kiedy mam ochotę. Dzisiejsze bieganie było częściowo "charytatywne" - 2 km poszły na endorfiny dla Mariolki & jej Fasolki. Biedna siedzi w domu i rzyga...
Niestety kontuzja biodra to jednak jakaś większa sprawa i chyba bez wizyty u doktora się nie obejdę. Morał przebieżki jest jednak taki, drogi, bezrobotny biegaczu, że nie można dopuścić do tego, żeby te plusy przysłoniły ci minusy! Jutro rozmowa ws. pracy. Trzymajcie kciuki!
.JPG) |
| Na trasie. Słońce za plecami. Następnym razem sfotografuję krowy, które na mnie muczą. Są dobrymi kibicami ; ) |
Jak Ci poszła rozmowa ? Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńTa, o której wspominałam w tekście w sumie dobrze, bo zaprosili mnie do ostatecznego etapu. Jednak tam ktoś inny okazał się zwycięzcą. Trochę tracę wiarę :/
OdpowiedzUsuń