środa, 2 października 2013

Z pamiętnika biegacza, cz.3

Ja biegaczka borykająca się ciągle jeszcze z kontuzją biodra, nie mogłam dziś odmówić sobie tej przyjemności pobiegania w towarzystwie. Na dodatek nie byle jakim towarzystwie, bo prawdziwej biegaczki! Monika biega od małego dziecka. Trenowała na Zawiszy!!! Pełen profesjonalizm wykazała i dziś, dostosowując się do mojego tempa a la żółwik ;)
Bardzo dobrze mi się biegło! Trening z drugą osobą płynie dużo przyjemniej. Można poplotkować etc. Szczególnie na wybieganie, bez interwałów, załatwcie sobie współbiegacza! Bardzo polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz