środa, 17 kwietnia 2013

Urodzinowy komentarz

1oo-letni Jubilat ucina drzemkę przy stole, nie zważając na przybyłych gości. Jego młodsza o 7 lat siostra przewraca kieliszki jeden za drugim, a 84-letni szwagier rozkręca imprezę śpiewem szlagierów z okresu wojny. Wypija brudzia z panem Heniem - 80-latkiem z sąsiedztwa Jubilata. Tenże sam szwagier doprawia się w drodze powrotnej zakupioną na stacji benzynowej flaszką. Nie może samodzielnie wysiąść z auta, potem zasypia w opakowaniu.
Że mądrzejemy z wiekiem? Że zachowujemy umiar? Wolne żarty! Z wódką zawsze [!!!] postąpimy tak samo. ; )

piątek, 12 kwietnia 2013

BIG LOVE - przegląd definicji

Bywa cierpliwa, łaskawa. Bywa, że nie zazdrości, nie szuka poklasku. Bywa biblijna, mityczna, utopijna. Częściej bywa od pierwszego wejrzenia. I trwa długi tydzień.
Jest bez wątpienia jednym z najtrudniejszych terminów do wyjaśnienia. Text w wersji roboczej ciągnie się za mną od tygodni. To moje trzecie podejście do jej, przyjmijmy, "analizy". Oj rozłożę cię na części pierwsze, miłości moja!
Bywasz aż do śmierci, a czasami i ponad ją. Brat mojego dziadka umierał w momencie pochówku jego ukochanej Jadwigi. Pamiętam, jak z cierpieniem wołał do niej: "Zabierz mnie za sobą, Dziuniu"! Posłuchała go, bo sama nie wiedziała, jak bez niego żyć. Bardzo baliśmy się, że podobny los spotka jego brata, kiedy zabrakło naszej kochanej Omi. Ku zdziwieniu, a przede wszystkim uciesze, dziadek jest jeszcze z nami. Jednak kiedy na niego patrzę, wiem, jak bardzo za Nią tęskni, jak bardzo chce już do Niej pójść. Mówi, że bez Niej nie ma tu już nic do życia. Poznali się jeszcze w piaskownicy. Małżeństwem byli ponad 60 lat. Nigdy się nie rozstawali. Nawet, jak Babcia trafiła do szpitala, dziadka musieli zabrać tuż za Nią. Dopadała go ta sama choroba. Pamiętam dwa takie zdarzenia. Tragiczne, choć piękne.
Bywasz chorobliwą. Po okresie zauroczenia, czułości, chwilach szczęścia, dwójki dzieci, przeradzasz się w obłęd. Nie pozwalasz odejść. Nie pozwalasz żyć. Kochasz tak bardzo, że jedyne czego pragniesz, to posiadać. Posiadać na wyłączność. Nie oddasz nikomu. Zazdrość opętała twe myśli i naprawdę wolałabyś widzieć martwym...
Platoniczna. Ona jest piękna. Planujesz z kimś życie, choć ktoś nie wie o swoim "szczęściu". Bywa, że nie wie nawet o twoim istnieniu. Taki Justin Bieber. Kochany przez miliony. Te jego fanki dałyby się za niego pokroić. Z miłości. Platoniczna - bardziej przyziemna - opiera się na wyobrażeniu, idealizmie. Często pęka w momencie, kiedy poznajemy tę osobę bliżej. Lub przeciwnie, pogłębia się i proces odkochiwania się oznacza kilka przepłakanych nocy.
Dojrzała. Z taką spotkałam się ostatnio. Bardzo mi się spodobała, choć obawiam się, że...
Nie zapeszam. Nie czarnowidze. Mocno trzymam za nią kciuki. Znają się od podstawówki. Równie długo są swoimi przyjaciółmi. Ich drogi niejednokrotnie się rozchodziły. Pojawiły się dzieci, rozwody. Zawsze do siebie jednak wracali w tej swojej przyjaźni. Znają się na wylot. Wiedzą o sobie wszystko, a mimo to, ciągle im na sobie zależy. Potrafią siebie nawzajem zaskoczyć, spowodować radość. Swoje relacje opierają na szczerości, na zaufaniu. Obojętnie, co robią, nigdy nie jest nudno. W swoim towarzystwie, milczenie nie jest krępujące. Nie są idealni, ale akceptują siebie. Nie próbują siebie zmieniać. Nauczyli się kompromisu. Dojrzali do siebie, a mimo to nie są razem. Najprawdopodobniej jakiś niewyjaśniony lęk paraliżuje ten krok. NIE BÓJ SIĘ! Czas płynie, świeczka się wypala! Chwyć go za rękę! On jest Twój. Na zawsze!

niedziela, 24 marca 2013

Awaria

Budzę się rano. Rano, bardzo wcześnie i porażona (w ogromnej przenośni!) zostaję wiadomością, iż dziś nie będzie prądu. XXI wiek - czy to możliwe? Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni nie było prądu? 20 lat temu..? Też mi wielka sprawa! - myślę w pierwszym momencie. Jakoś sobie bez prądu poradzę. Chyba. Ale jak się szybko okazało, to się dopiero nazywa "powrót do przeszłości"!
Nie ma prądu, to nie ma wody, więc się nie wykąpię. Dobrze, że jest mineralna w butelce, przynajmniej zaparzę sobie kawę i pomyślę, co dalej (dziękuję ci, mamo, że nie pozbyliśmy się butli gazowej!). Na umycie zębów też starczy. Uff.
Nie ma prądu - nie ma telewizji, nie ma komputera, nie ma nawet telefonu (!), bo wszystkie ustrojstwa są nowoczesne i przenośne, co to bez prądu nie drgną. Komórki też nie ma, bo się właśnie rozładowała. Nikt w końcu nie uprzedzał, że nie będzie jak naładować!
Co więc robić? Piję kawę i myślę.
Nawet pisanie przychodzi mi z trudem. Odwykłam od tradycyjnego długopisu i kartki papieru. Kalendarz prowadzę w telefonie, pisma wystosowuję w wordzie, listy wysyłam mailem lub esemesem. Długopisie, jak cię trzymać w dłoni?!? Zabawne. Ćwiczę literki: Ala ma kota. Kot ma Alę.
Postanowiłam przykleić nos do szyby i jak za dawnych, dziecięcych lat patrzeć na świat. Liczyć samochody przejeżdżające w oddali. Czekać na przelatujący samolot i snuć przypuszczenia, do jakiego ciepłego kraju leci... Po pół godziny patrzenie w okno staje się żmudne. "W czasie deszczu dzieci się nudzą..." - tak śpiewało się kiedyś, inaczej niż dziś.
Po jaką cholerę tak wcześnie wstawałam!?! No tak, zimno mnie obudziło, bo nie ma prądu - nie ma ognia w piecu!
Wiem! Poczytam. Muszę tylko poszukać jakiegoś jasnego miejsca ; )

wtorek, 26 lutego 2013

Słowo na dziś: niestabilność


Anna, lat 33. Anna, ekonomistka. Anna, bezrobotna, Anna wyrzucona z pracy! Bo Anna kocha męża. Choć nie swojego.

Anna chwiejna.
Anna labilna.
Anna zmienna.

Niestabilność uczuciowa charakteryzuje się brakiem zdecydowania. Pojawił się X - zdradziła. Pojawił Y, Z. Tym razem miałoby być inaczej, a pojawia się mąż. Nie swój! K u r * a, n i e  s w ó j !

Niestabilność bytowa: mieszka w pokoju, w którym spędziła dzieciństwo. Przyszło jej do niego wrócić po 10 latach szukania samej siebie i cholera wie czego! Ciągłe zmiany miejsca zamieszkania, pracy, kosztowne rozrywki, niepewne interesy... Losie, dziękuję ci za rodziców. Wyrozumiałych, bezwarunkowych, automatycznych.

Emocjonalnie zagubiona. Żyje w wytworze wyobraźni. Kocha Jego dzieci, odwiedza Jego rodzinę, odbiera Go z dworca, z Nim dyskutuje na temat nowości w kinie, dla Niego gotuje, pytając na co ma ochotę. Przy kolacji siedzą naprzeciwko siebie. Zdarza się, że zęby umyje Jego szczoteczką. On przy niej zasypia, a ona patrzy się na Jego spokojną twarz, a potem...potem się budzi. W pustce się budzi.

Egzystencja. Między jednym a drugim. Chce uciekać, wracać do życia, a coś nie pozwala jej odejść. Coś chwyciło ją za rękę i mocno trzyma.

środa, 20 lutego 2013

Bezrobociu zwany bezrobotnością, do ciebie mówię!

Na początku cieszysz: dajesz czas na oddech. Zaległe porządki, mycie okien. Spotkania ze znajomymi, odkładane z braku czasu. SPORT!!! O tak, dużo sportu. 5 kg mniej.
Dajesz czas na przeczytanie sterty książek - nawet całej. Internet też cały można wtedy przejrzeć. Bloga założyć ;). Wyspać za wsze czasy. Ba! Na zapas. I te okna jeszcze raz umyć można. (Przykład z mycie okien przytoczony przykładowo. Mojego stosunku do mycia okien, nawet zimowa bezrobotność nie zmieni!)
Oprócz tego czasu "na wszystko", pojawia się też radość. Że zaczniemy coś nowego, coś fajnego. Pojawia się podniecenie, bo przecież nowe otoczenie, nowe wyzwania.

Że ta nowa praca będzie...

Że będzie...

Że...

Będzie???

I wtedy mija tydzień, dwa. Nie, tego się nie zauważa! Mija miesiąc, dwa. Telefon nawet jak nie milczy, to gada głupoty! Składa niemal niecenzuralne propozycje!! Czy aż tak niewiele jestem warta? Ja: pracowita, lojalna. Ja zdolna. Ja.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Pożagnanie

Jak pożegnać kogoś, kogo żegnać nie potrafimy?!?! Żegnać nie chcemy!?!
Choć dałeś nam tyle, ciężko jest się pogodzić z tym, że nie dasz jeszcze więcej. Tyle kryłeś w sobie potencjału, tyle talentu...
Dziękuję za wycieczki, obozy. Dziękuję za każdą opowieść, za każde słowo, nawet srogie.
Kto odważy się i stanie nad Twoim grobem, i powie cokolwiek..? Kto, jak nie Ty sam, zrobi to lepiej?