poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Konsekwentna systematyczność

Zdecydowanie nie wolno odpuszczać treningu! A jeżeli już się zdarzy, to nadrobić należy go natychmiast kolejnego dnia!
Po nieudanym starcie z planem treningowym, o którym pisałam w ostatnim poście, choć nie miałam się zniechęcać, wyszło zupełnie odwrotnie. Możliwe, że zbyt ambitnie podeszłam do sprawy. Jednak trening musi być wyzwaniem, jeżeli ma być efektywny. Postanowiłam, że wrócę do planu dopiero za kilka tygodni. Muszę najpierw zbliżyć się do wymaganych w nim prędkości. Jednakże dałam się odciągnąć od jakiegokolwiek treningu i efektem tego jest (było) fatalne samopoczucie. Niechęć do wszystkiego, pesymizm, tragiczne myśli i łzy...
Trening uskrzydla. Dodaje energii. Powoduje, że uśmiech wraca : )
Tak więc: KONSEKWENTNIE I SYSTEMATYCZNIE A BĘDZIECIE SZCZĘŚLIWI! <3









święte
słowa !

wtorek, 6 sierpnia 2013

Z pamiętnika biegacza, Part 2

Tak więc stało się. Rozpoczęłam 10-tygodniowy plan treningowy, 10 km poniżej 50 min. Plan zakłada treningi co 2. dzień, w różnym tempie i dystansie. Powiem tylko, że pierwsze śliwki baaardzo robaczywe! Przebiegłam zaledwie pierwsze 2 km w zaplanowanym tempie. Pozostałe dużo słabiej. Ale to jest deprymujące!! Przecież nie biegam od dziś. Mam już w końcu pierwszy medal z zawodów. Powtarzam sobie, że to pierwszy dzień nowego treningu, nowego etapu i poziomu. Że cel i tak zostanie osiągnięty! Poza tym obżarłam się dziś kabanosami. Dobra rada cioci biegaczki: UNIKAJ KIEŁBY W DNI TRENINGU! ; ))

wtorek, 30 lipca 2013

Tęsknię za życiem!

Przeklęta i słaba rzeczywistości, oddaj mi moje życie!!! Moją radość z pracy i obcowania z innymi! Nie można mieć żadnych planów! Żadnej spontaniczności! NIENAWIDZĘ CIĘ! I nie dam się!
Wschód słońca, Sobieszewo, 28/07/13. Nie wybieraj najkrótszej drogi do domu, wybierz tę piękniejszą!!

czwartek, 9 maja 2013

Z pamiętnika biegacza

Biegłam dziś swoją ulubioną trasę "Bociany-Route". Nie łatwo się ją biegnie. Sporo mało mobilizujących podbiegów i piasków pustynnych, jednak wcześniej przeszła burza i zmoczyła teren. Biegło się idealnie.
Ku mojemu zaskoczeniu nie byłam na trasie sama!!! Mieszkam w niewielkiej miejscowości. Na słowo "sport" ludzie tutaj reagują krótkim "a na cholerę!?!" lub stukaniem się w głowę. 90 % społeczności jako jedyną aktywność fizyczną zalicza płodzenie swojego piątego dzieciaka, którego gdy podrośnie będzie lać - w ramach kolejnej aktywności... Przesadziłam i  to grubo. Jednak sport uprawiany nie jest. Zaledwie kilka lat temu jeżdżąc po okolicy na rolkach, powodowałam zatrzymywanie się przejeżdżających aut. Jeden z kierowców chciał mnie nawet podwieźć! ; )
Wracając na Bociany... Co prawda nie miałam okularów i wieczór szarawy nastawał, ale mijałam się z dwiema joggerkami. To pewne! Z twarzy podobne zupełnie do nikogo, ale obdarowałam je szczerym uśmiechem. Nie wiem, czy były równie zaskoczone jak ja. Miny miały kamienne. Ledwo przebierały nogami, niczym po marathonie...
Zdecydowanie to początek ich "biegowej drogi", ale mam nadzieję, że je jeszcze spotkam.

Pozdrawiam. Wasza Joggerka-Bloggerka.

P.S.  Zrobiłam życiówkę na odcinku 5 km! : )

wtorek, 30 kwietnia 2013

Jedyne co mam to marzenia...

że mogę mieć własne pragnienia..? Tak to leciało..? Nie w mojej bajce!

Marzenia są piękne, ale nieosiągalne. Spełniają się bardzo rzadko. Zdecydowanie wolę coś bardziej namacalnego. Mocno stąpam po ziemi. Wolę nie wierzyć w cuda. A już na pewno nie dot. mojej osoby. Realistka.
Od blisko pół roku nie mogę poszukać sobie pracy. Pytanie na kolejnych rozmowach kwalifikacyjnych o moje cele zawodowe oraz gdzie widzę się za lat 5, a gdzie za lat 10, działa na mnie jak płachta na byka!
Działało. Po pewnym czasie zaczęło bawić, czego nawet nie próbowałam ukrywać. Może w tym tkwi sęk ciągłych niepowodzeń..? ; )
Ale ja nie jestem arogancka! Delikatnie daję do zrozumienia, że pytanie mnie bawi. Szukają kreatywnych, otwartych, a zadają banalne, sztampowe i nic nie wnoszące pytania. Żeby mnie rzekomo lepiej poznać?!? Odpowiadam szczerze, iż nie wiem, gdzie się widzę. Bo ja po prostu chcę pracować. Chcę koncentrować się na tym, co dziś. Na tym, żeby robić to dobrze. Nie żyję po to, żeby pracować. Pracuję, żeby żyć.
Jedyne cele, jakie w życiu mam, to moje rekordy biegowe. I nawet te uświadomiłam sobie dopiero całkiem niedawno. Może do karier zawodowych po prostu jeszcze nie dojrzałam? Bzdura, bo biegam zdecydowanie krócej niż pracuję! To nie wiem. Ale, jak się dowiem, o ile się dowiem, poinformuję.
Czuwaj!

P.S. A w piosence leciało o złudzeniach. I sens jej też zupełnie inny, niż ten który nucę pod swoim nosem. Jedynie linia melodyczna ta sama. Profesjonalna: a-moll, C-dur, a-moll/C-dur, G-dur, a-moll. ; )

piątek, 26 kwietnia 2013

Moda na bieganie

1 km - morduję się z kablem od słuchawek. Prawa przerywa!
Km nr 2 - piasek niczym na Gobi, górka, wiatr w oczy. Biegnę wolniej niż idę! Tętno skacze na 220. Jedyne, co pociesza, to przekonanie, że po górce będzie z górki.

Oczy pełne piasku i kurzu, łzawią, ale jest dobrze: muzyka gra w obu uszach, puls w normie. Machnięciem ręki pozdrawiamy się z zaprzyjaźnionym panem traktorzystą.

Na kilometrze czwartym ostra niespodzianka. Tzw. poganiacze. Nic przeciwko psom, jednak wolno biegające "cielaki" po publicznych drogach to lekka przesada! Kłócę się z nimi. Każę iść do domu. Azorki swoje. Nie dogadamy się :/
Charakterystyczny dla biegacza uśmiech znika z mojej twarzy na dobre. Zamiast cieszyć się wiosenną przebieżką, wkurzam się raz po raz.
Kolejny km doprowadza do obtarcia nogi. No tak, tego jeszcze dziś nie było! Piecze tak bardzo, że do domu wracam spacerem. ;]
Taka oto zaplanowana na 8 km przebieżka kończy się na 6., na bólu nogi i...głowy.
Chcesz być modnym, musisz cierpieć ; ))